niedziela, 7 kwietnia 2013

Pierwszy kwietnia.

Prima aprilis. Niegdyś dzień mało skomplikowanych kawałów, głupich i wybaczalnych, dzisiaj przelewający się na polskim YouTube wielką falą braku kreatywności oraz nie do końca zamierzonej przez autorów ironicznej wymowy swoich produkcji na tę okazję. Podsumujmy i omówmy pokrótce, co każdy z bardziej znanych gimnazjalnemu plemieniu bóg stworzył:



Gonciarz, czyli wielki przegrany z ostatniego Pyrkonu, w swoim żartobliwym filmiku nawiązuje do projektu Gr@żyna, czyli jednemu z bardziej oczywistych trolli ostatnich lat. Ze słów autora płynie rozkoszna ironia, gdyż żartem jest to, jakoby cały kanał miał udowadniać jedno - tylko osoby prezentujący niski poziom mogą się na jutubie wybić, dlatego sprytny Gonciarz kogoś takiego właśnie udawał. Taaak...tego, że jego widzowie zadowalają się namiastką pseudointeligenta nie usłyszymy, ale przecież nie musimy. Wystarczy przypomnieć pokaz sprytu oraz wygadania naszego dziennikarza growego podczas prowokacji pyta.pl.
W zasadzie ktokolwiek podsunął formę takiego żartu Gonciarzowi, zasługuje na medal z ziemniaka - człowiek szydzi z samego siebie i najwidoczniej kiepsko to zauważa.



Wróćmy jednak do pozytywnie pieprzniętego, obrońcy gier i kolejnego pyrkonowego milczka. Rojo13 w swoim żarcie przedstawia grę, której nie zobaczymy, gdyż celowo źle ustawia kadr (ekran stoi bokiem do kamery), zaś sama osobistość ma odciętą kadrem głowę. W rezultacie widzimy niewiele, a dźwięk jest taki sobie. Wspaniałe nawiązanie do kiepskich zagrajmy, którym obca była frapsowa technologia, z tym wyjątkiem, że filmik niewiele się różni od pozostałej radosnej twórczości Rojowskiego, gdzie mamy raptem luksus widzenia gry. I kojenia uszu większą ilością bełkotu czy wrzasków.


Samotny kamień wraca z odsieczą dobrego poziomu grając ze swoim synalkiem w Minecrafta. To, że na dźwięk samej gry wieje czymś, co w regularnych odstępach czasu zostawia się w toalecie, jest dopiero pierwszym minusem z brzegu. Dalej mamy pociąg nudę-autyzm-nudę z wrzaskami synalka Rocka na okrasę. Całość, jak filmiki tutaj omawianie, ma swój ironiczny wydźwięk w zarzutach kierowanych przeciwko Panowi-Partnerski-Grosz, który swoją pociechę pokazywał, zgarniając więcej wyświetleń. Ech. Opuśćmy już ten, zdawałoby się, mokry sen każdego widza Rocka i...a zresztą, nie chce mi  się. I tak zobaczę większe pokłady nędzy, Niezapominajki grające w kalambury czy jakiegoś Istelmacha prezentującego lecpleja z Luli 3D. 
Wszystko wieje czernią w wypalonej kreatywności, albo lecplej w gównianej formie/z kiepskiej gry albo filmik nie pasujący do dziennej tematyki kanału czy pierdololo o tym, że tak naprawdę działalność jutubowa służyła <wstaw nazwę>. Bieda, jakby każdy przed nagraniem tego typu filmiku ciągnął losy z jakiegoś dzbanka, a na każdym z nich były raptem cztery wyżej wspomniane opcje. 
Bez chwili namysłu - pierwszy kwietnia w internetach należy (p)olać. Solidnie.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Gimbkon?

Kolejny slowpoke, ale co tam.

Wszelkie konwenty animu czy miłośników fantastyki zazwyczaj olewałem z reguły, że nic ciekawego dziać się tam nie będzie. Pewnie, każdy taki spęd ma swoje wewnętrzne smaczki oraz historie, które potem opowiada się znajomym, ale to przecież nic, to wzbudza takie pokłady śmiechu, jak nasze rodzime gwiazdy jutubów. Wszak wielu z nas obserwowało ich rozwój oraz rozmaite hece, jakie swoimi osobami wszczynali.
Można nawet stwierdzić, iż takie rzeczy nieustannie ciągną się za szeregiem za tymi obiektami młodzieńczych ekscytacji.
Nie było inaczej tym razem kiedy z jakiejś przyczyny dla mnie nie znanej, tegoroczny Pyrkon miał mieć charakter bardziej..jutubowy, skrzykując na swoje panele lolcowy takie jak Gonciarza czy Rojowskiego. Ba, nawet CTSG tam był, mówiąc o historii Let's play, czyli tematu, jak wszelkim piśmiennym wiadomo, który znał na wylot jako jeden z prekursorów tego zjawiska. Wróćmy jednak do panelu, który został uwieczniony na tym oto filmiku:

A miało być tak pięknie, zadzieranie nosków, mądre miny oraz takie same wyrazy...
może za rok?

Pyta.pl czyli ludzie od średnio zabawnych filmików, podczas których zasypują ludzi kiepskimi w sensie humoru pytaniami, postanowili zawitać (podobno zostali zaproszeni przez samych organizatorów panelu) do wesołego kółka polskich jutubów.
Pomysł na rozwalenie panelu był prosty - wprowadzić groteskową postać, która zwróci na siebie więcej uwagi niż namaszczeni subami. Omawiać formy nie będę, była tak przerysowana, że aż oczy bolą. Wielu jednak nie widzi ironicznej wymowy całego zjawiska, nazywając całość 'marną prowokacją' czy dennym poziomem/zachowaniem.

Z reakcji widowni jasno widać, że żarty menela spotykały się z tak pozytywnym odbiorem jak humor prezentowany przez ludologa czy dziennikarza internetowego. Czy to nie pokazuje brzydkiej prawdy naszych jutubów, jeśli nie Internetu jako takiego?
Wielu nie widzi tego, że rożnica między takim filmikiem o śpiewającym  menelu* a jakimś zagrajmy Roja o grach jest w zasadzie niewielka. Jasne, mamy inne warunki, formę oraz przygotowanie, ale obie rzeczy opierają się na tzw. random humor, czyli 'spontanicznych' detalach - nieśmiesznych kawałach, głupich minach i tak dalej. I to jest dość smutne, bo przecież tak prawdziwe.
Wielu nie dostrzeże, że właściwie cały panel był jednym wielkim żartem, zbiorowiskiem ludzi, dla których wysłowienie się było sporym wyzwaniem, którzy tak bardzo chcieli uchodzić za ekspertów jutuba spod białej flagi, pionierów, za którymi ruszą masy. Czy za dużo domysłów? Rojo nie tak dawno chciał uchodzić za obrońcę gier , a Gonciarza znamy jako autora opasłego tomiska o grach (prawie dwieście stron miało, poszalał chłopak). O całym adbusterze zaskakująco jakichś lulzów nie ma, ale cóż...chce być identyfikowany z takimi ludźmi, więc oceńcie sami.
Wielu także będzie bronić swoich idoli, że przecież nie dali się sprowokować, bo siedzieli grzecznie cicho, bo w realu to inne osoby etc. Po kreowaniu się na ludzi obytych, inteligentnych oraz dysponujących fachowym słownictwem, jedyną reakcją jutubowych sław było wbicie wzroku w ziemię? To jakoś nie poszło w parze z tym internetowym nimbem wielkości, czyż nie?

Suure, rojeczku, to wcale nie tak, że teraz odpisujesz na trolla,
który odszczeknąć nie może, prawda? tiehehehehe.

No i to w zasadzie na tyle, jeśli chodzi o mój wywód. Kto wie, może jeszcze kilkanaście takich akcji  i coraz więcej ludzi zacznie zauważać, że brak kontroli jakości na YouTube nie jest znowu taką wspaniałą sprawą...

______________
*to wręcz fenomenalne, jak bardzo tego typu produkcje są popularne wśród ludu YT

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Primacoś.

Z nie-żartów, właśnie zauważyłem, że nie dodałem ani jednego wpisu przez miesiąc. Kurdę.


Z drugiej strony, skończyłem ten badziew. Okej, postaram się na przyszłość.