Prima aprilis. Niegdyś dzień mało skomplikowanych kawałów, głupich i wybaczalnych, dzisiaj przelewający się na polskim YouTube wielką falą braku kreatywności oraz nie do końca zamierzonej przez autorów ironicznej wymowy swoich produkcji na tę okazję. Podsumujmy i omówmy pokrótce, co każdy z bardziej znanych gimnazjalnemu plemieniu bóg stworzył:
Gonciarz, czyli wielki przegrany z ostatniego Pyrkonu, w swoim żartobliwym filmiku nawiązuje do projektu Gr@żyna, czyli jednemu z bardziej oczywistych trolli ostatnich lat. Ze słów autora płynie rozkoszna ironia, gdyż żartem jest to, jakoby cały kanał miał udowadniać jedno - tylko osoby prezentujący niski poziom mogą się na jutubie wybić, dlatego sprytny Gonciarz kogoś takiego właśnie udawał. Taaak...tego, że jego widzowie zadowalają się namiastką pseudointeligenta nie usłyszymy, ale przecież nie musimy. Wystarczy przypomnieć pokaz sprytu oraz wygadania naszego dziennikarza growego podczas prowokacji pyta.pl.
W zasadzie ktokolwiek podsunął formę takiego żartu Gonciarzowi, zasługuje na medal z ziemniaka - człowiek szydzi z samego siebie i najwidoczniej kiepsko to zauważa.
Wróćmy jednak do pozytywnie pieprzniętego, obrońcy gier i kolejnego pyrkonowego milczka. Rojo13 w swoim żarcie przedstawia grę, której nie zobaczymy, gdyż celowo źle ustawia kadr (ekran stoi bokiem do kamery), zaś sama osobistość ma odciętą kadrem głowę. W rezultacie widzimy niewiele, a dźwięk jest taki sobie. Wspaniałe nawiązanie do kiepskich zagrajmy, którym obca była frapsowa technologia, z tym wyjątkiem, że filmik niewiele się różni od pozostałej radosnej twórczości Rojowskiego, gdzie mamy raptem luksus widzenia gry. I kojenia uszu większą ilością bełkotu czy wrzasków.
Samotny kamień wraca z odsieczą dobrego poziomu grając ze swoim synalkiem w Minecrafta. To, że na dźwięk samej gry wieje czymś, co w regularnych odstępach czasu zostawia się w toalecie, jest dopiero pierwszym minusem z brzegu. Dalej mamy pociąg nudę-autyzm-nudę z wrzaskami synalka Rocka na okrasę. Całość, jak filmiki tutaj omawianie, ma swój ironiczny wydźwięk w zarzutach kierowanych przeciwko Panowi-Partnerski-Grosz, który swoją pociechę pokazywał, zgarniając więcej wyświetleń. Ech. Opuśćmy już ten, zdawałoby się, mokry sen każdego widza Rocka i...a zresztą, nie chce mi się. I tak zobaczę większe pokłady nędzy, Niezapominajki grające w kalambury czy jakiegoś Istelmacha prezentującego lecpleja z Luli 3D.
Wszystko wieje czernią w wypalonej kreatywności, albo lecplej w gównianej formie/z kiepskiej gry albo filmik nie pasujący do dziennej tematyki kanału czy pierdololo o tym, że tak naprawdę działalność jutubowa służyła <wstaw nazwę>. Bieda, jakby każdy przed nagraniem tego typu filmiku ciągnął losy z jakiegoś dzbanka, a na każdym z nich były raptem cztery wyżej wspomniane opcje.
Bez chwili namysłu - pierwszy kwietnia w internetach należy (p)olać. Solidnie.