środa, 28 listopada 2012

Filantropi internetów odc. 423425

Powiadają, że Internet nie potrafi żyć bez dramy. Wynika to z prostego faktu, iż nie każdy z nas posiada dystans do pewnych spraw, a jeszcze mniej przyznałoby się szczerze do tego braku. Kiedy jednak spojrzymy na Olimp subówki, możemy wysunąć inną hipotezę - ci tytani polskiego jutuba, nieskażeni mętnymi przepychankami internetów, ludzie wykonujący marzenie wielu pomniejszych majnkraftowych żuczków, ci wszyscy - nie potrafią unikać zabawy w dobrych wujków. Tak, kolejna akcja charytatywna rusza.



Gramytatywnie. Łapiecie? Bo gramy charytatywnie, ha, ha. Wszystko wyszło od jakiegoś wannabe autorytetu oldfagów, kanału arhn.eu , który skrzyknął kilki innych partnerów jutuba, których każdy szanujący się użytkownik powinien subskrybować. Kojarzę tylko kilku z nich, jednak to zupełnie wystarczyło, by podczas oglądania filmiku promującego akcję, na mojej gębie pojawił się ironiczny uśmieszek. Wita nas CTSG, czyli pan od nieprzyjmowania negatywnej opinii (jego tfórczość na zagrajmyw.pl jest już legendarna), Krzysztof Gonciarz, random od szafowania słowem 'dziennikarstwo gier komputerowych/internetowe' (wannabe ciągną do innych wannabe, cóż za niespodzianka) oraz Rojo aka 'nieważne jak idiotycznie, ważne, że dzieciarnia subuje' (wpis o jego rysunkach gwarantowany). Poza tym jeszcze inni, których nie kojarzę zupełnie. Nasuwa się oczywiste pytanie (nie, nie o tym czemu Rocka w tej akcji nie ma, chociaż to także interesująca nieobecność) - cóż nasza brać będzie robić? Ano stream. Całodobowy. W międzyczasie trwają aukcje allegro i jeśli będziecie mieli szczęście, możecie wylosować:
  • Sleeping Dogs z podpisem Roja - szkoda tylko, że tytuł zupełnie nie pasuje. Może trzeba naprędce zrobić grę pod tytułem Barking dogs? Zakładam bowiem, że kopia Skyrima nie już taka atrakcyjna, a stamtąd przecież pochodzi wiele idiotycznych okrzyków naszego sympatycznego randoma.
  • Binding of Isaac, podpisany przez CTSG! Jeśli brakuje wam tej niewciągającej zrzynki Zeldy, płaćcie już teraz.
  • Masa innego gówna, jakaś książka Gonciarza etc.
Podpisy dają tylko trzej bardziej znani uczestnicy akcji. Bardzo wymowne.
W samym filmiku nasłuchać się można jak to możemy, jako gracze, zmieniać na lepsze świat, osiągnąć coś wielkiego etc. Brakuje jeszcze nawiązań do polskiej Irlandii i w następnych wyborach pozostaje tylko spieszyć głosować na tych wizjonerów...którzy mówili o jednym dzieciaku.
Tak, jednym. Tutaj rozbija się cały patos montażu, w myśl którego mieliśmy brać udział w czymś tak wielkim, że niemal przechodzącym ludzkie pojęcie. Okazuje się, że wszystko to dedykowane jest jednemu dzieciakowi, który potrzebuje sprzętu za bagatelne czternaście tysięcy złotych, by móc wchodzić po schodach. Hmm..czy to wam czegoś nie przypomina? Pewnego stowarzyszenia? Tego, które także pomagało wybranym jednostkom?
Ależ tak, znów powtarza się historia z charytatywną pomocą, która kierowana jest jedynie wybranym. Kurczę, więcej finezji mieć będę, gdy zamieszczę linka do Pajacyka na swoim kanale. Lepiej się czułem dając słodkości biednym w liceum, podczas tzw. słodkich meczów (zbiórka słodyczy na święta dzieciom z ubogich rodzin etc.). A tutaj? Jeden dzieciak z miliona potrzebujących, diabli wiedzą w drodze jakiej selekcji został wybrany, gęby, za którymi pójdzie masa dzieci...
Nie jestem osamotniony w swoich odczuciach i jeszcze mogę znaleźć tam komentarze, które również dyskredytują formę całego przedsięwzięcia. Co się robi z takimi zdrajcami lepszego jutra? Gra się kartą ad personam. Bo przecież nie forma jest najważniejsza, a cel. A komu się nie podoba, to egoista, nieczuły kołek, cham pewnie. Bo reszta albo wskakuje na bandwagon dobroci albo są jakimiś podludźmi bez krzty emocji. Nie czegoś pomiędzy, bo to jest już za trudne dla panów partnerów. Ich fani pokazywali przecież podobne rozumowanie w przeszłości. Teraz, poprzez takie 'akcje' pompowany będzie balonik Rojów czy innych Gonciarzy jako szlachetnych, dobrych person, które warto podziwiać oraz naśladować. Ten balonik pewnie będzie się utrzymywać, gdyż każda próba krytyki będzie tłumiona w sposób, który wspomniałem wcześniej.
Kolejny odcinek internetowej akcji, wyolbrzymionej oraz rozdmuchanej ponad wszelkie pojęcie ciężko nazwać rozczarowującym, gdyż znów dostajemy to samo - patos, wesołe gęby i cały wysiłek dedykowany jednej osobie. A gdzieś w tle snuje się kadzidlany dym udawanej dobroci i rycerskości.
Aha - pan od kanału arhn.eu zgolił swoją głowę, gdyż akcja przekroczyła przewidywany próg zebranych pieniędzy. Scheicht byłby naprawdę dumny, chłopaki.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Och, Panie Łiczejwenie.

Jeśli spojrzymy na całe zjawisko Zagrajmy w, można odnieść słuszne wrażenie, że YT oferuje nam multum takich serii. Gdy jednak komuś będzie się chciało obejrzeć je chociaż pokrótce, to zauważy prędko, iż są one bardzo kiepskie. Ba, im bardziej popularna czy nowa gra, tym większa szansa na znalezienie młodego, 'zapalonego gracza', któego zapał ograniczy się jedynie do odpalenia frapsa podczas rozgrywki oraz ewentualnego proszenia o subófkę w adnotacjach/komentarzu.
Jak można się domyślić, nie zawsze tak było.

Dawniej, podczas tego, co nazywam Drugą Falą Zagrajmy (tak, myślałem nad tym całą noc) do życia powołanych zostało wiele kanałów, które nie miały jeszcze aż tak dużego pragnienia jutubowego sukcesu - partnerstwo było istnym terra incognita - jednak z przerostem entuzjazmu nad jakością, który to gnębi dzisiejszych początkujących. Stamtąd wynurzył się VVitchaven, żywy dowód na to, jak bluzgi mogą łatwo przyciągnąć chętną dzieciarnię.
Sam VVitchaven bezpardonowo reklamował się na kanale panczak84 (nieaktywnego z resztą), na którym występował dodatkowo jako taki dyżurny - tutaj dzieciaka natrętnego odpędził, tam postanowił wyręczyć panią panczak w odpowiedzi na jakieś pytanie i tak dalej. Dodatkowo VV oraz panczak utworzyli piękną, małżeńska parkę, pokazując, że w Internecie nic nie jest niemożliwe. Tę tezę VV udowadniać będzie jeszcze kilka razy.

                                                                          Tiehehehe.

Z VV miałem okazję pogadać przy okazji dramy z panczak, która to wtedy była w ciąży, przez co na jej kanale panowała istna euforia słodziakowo-dżemikowej atmosfery. Pewien random nickiem Valion puścił wtedy trolla na temat poronienia panczak, co wywołało słuszne oburzenie calego grona. Sama panczak próbowała zgrywać opanowanie, jednak to nieco kłóciło się z tym, że zwyzywała Valiona od gówniarzy.
Jakby tego było mało, wmieszał się ObsessionOctopus, cieszący się już wtedy złą sławą niebezpiecznego trolla polskiego jutuba, dzięki czemu dyskusja się zaogniła. OO zarzucał panczak hipokryzję (nie obchodził jej komentarz kogoś, kogo zwyzywała, lol). Co zatem zrobił VV? Stwierdził, że Octopus nie zna pojęcia hipokryzja i szybko go zablokował, żeby na wszelki wypadek nie wyszło, że jego jedyna słuszna prawda nią nie jest.
Potem przyszedłem ja i próbowałem jakoś wytłumaczyć VV, o którego inteligencji tyle się nasłuchałem, o co chodziło OO. W rezultacie dowiedziałem się, że Valion i Octopus to moje konta, a ja sam atakowałem biednego VV. I że on to zgłosi na policję, bo ma tam znajomości. Strach się bać po prostu.

To pewnie nieźle straszyło dzieci.

VV postanowił, że śmieszne groźby to za mało, zatem postanowił pobawić się w zawieszenie działalności kanału. Powodem miały być rzekome groźby z mojej strony, przez co biedny Kapitan nie może robić filmików tak długo, jak mój kanał stać będzie na jutubowej ziemi.
Weekend mijał, a mi już kończył zapas popcornu. Zewsząd spieszyli zmartwieni rycerze VV, walcząc ostro słowem, tak finezyjnie, że niejeden podwórkowy dres mógłby się zawstydzić. Nie zapomniano o filmikach popierających zmagania biednego Łiczejwena z trollem w mojej osobie. I...jak się w końcu to skończyło? Jak zwykle - po niecałych dwóch dniach VV stwierdził, że nic się wielkiego nie stało, zaś straszliwe groźby mi wybacza, bo to przecież taki dobroduszny koleś. Mała zagadka odnośnie liczny dowodów, które VV przedstawił? Okrąglutkie zero.

To przestaje być zabawne kiedy uświadomimy, że tacy ludzie
potrafią się rozmnażać.

Jakiś czas po całej drami VV zamykał swoje konto przy okazji odblokowując mnie, co było według niego zamierzonym zabiegiem. Miałem ponowną okazję na przekonanie się jak denny poziom ten człowiek posiada, nie rozumiejący prostej ironii czy pojęcia kontekstu. Po małej wymianie słów zostałem zablokowany ponownie, bym nie psuł pięknej, szeregowej atmosfery kanału.
I tak rósł w siłę VV, rzucający mięchem podczas swoich zagrajmy, twierdząc że jego stylu się nie krytykuje, bo to nie krytyka. I byłoby nawet YEAH, czy PIĘKNIE, jednak...

Takiego partnera chcemy - mundur, beret oraz krzyżyk na klapie. 
Najbardziej polski Polak, jakiego widziałem w życiu.

Niedawno VV zwrócił się z zapytaniem do swoich widzów o to, czy powinien ubiegać się o partnera. Powodem miały być reklamy, jakie ID content jutuba dorzucał do filmików VV, zatem można równie dobrze na nich zarabiać, prawda?
Jeśli to nie było wystarczająco śmieszne, VV stwierdził, iż nie chce już przeklinać w swoich widełkach, które mają być bardziej kulturalne (dzięki czemu jego mięsne filmiki są chamskie, idąc jego tokiem myślenia). Czyżby potencjalny program partnerski nie lubił soczystego języka VV? A może przebywający na emigracji VV stracił pracę i postanowił się wzbogacić? Cóż, zadziałało w przypadku Rocka, może niedługo doczekamy się dumnego partnerskiego banerka kapitana WW, ugrzecznionego jak nigdy.
Jedno jest pewne - ten random nigdy nie przestanie mnie bawić.

wtorek, 13 listopada 2012

Fora dziwne i tajemnicze cz.1

 Słowem wstępu - zauważyłem, że w ostatnich wpisach wspomniałem o kilku internetowych forach, pobieżnie ukazując ich dziwy w postaci zabawnych tematów czy wypowiedziach tamtejszych użytkowników. Dlatego też ten wpis powie wam coś więcej o tych wspaniałych socjalnych kółkach Internetu, jakimi są fora kręcące się wokoło jutuba oraz wspaniałych Zagrajmy w.

Na pierwszy ogień leci forum zagrajmyw.pl znane jako 'to ciemne', 'jaskinia trolli', 'ci, co Rocka hejtowali'. Stworzone przez niejakiego HoGara (tego randoma można kojarzyć, jeśli ktoś jest na tyle szalony, by ogladać strimy bunga - HoGar jest tam często modem, robił także kilka razy tło na kanał wyżej wspomnianego użytkownika), miało dość...dziwne początki, nie przypominając za bardzo forum, a kółko wzajemnego ssania. Nic dziwnego zatem, że polecała je sama Niezapominajka, prawda? Forum przez długi czas napędzane było crapem - wywiadami z takimi sławami jak Niezapominajka czy Gimper.

                                                                                   Good Lord.

Sam nie pamiętam, kto mnie poinformował o tym forum, jednak nie minęła chwila, a zarejestrowałem się, by dać rozanielonym własnym profesjonalizmem panom nieco krytyki. Ot, taki zimny prysznic.
Nie musiałem czekać długo, by zaczęto jojczeć na ModronCube'a (mój pierwotny nick), że mu się nic nie podoba i w ogóle śmierdzi. Ba, nawet Gimper zaczął zabawnie się denerwować, kiedy zacząłem mu wytykać luki o obronie idei sztampy wywiadu z nim. Po tym wszystkim wszyscy jakoś stracili zapał do prowadzenia tego typu filmików. Ja zaś działałem dalej, gdyż moim planem było przekształcenie tego forum na ośrodek niezagrożonej, nietłamszonej wolnej myśli, własnego zdania, które będzie regulować zaledwie netykieta. Nie krótkowzroczność rozwydrzonej watahy zagrajmerów, blokujących krytykę.
Prawdziwym czynnikiem, przez które zagrajmyw.pl zaczęło przekształcać się w forum były dramy z Niezapominajką oraz Łiczejwenem. Jak jutubowe przepychanki mogły wpłynąć na ludzi, którzy chętnie żyli w zamkniętym kółeczku? Ano otworzyły im nieco oczy, że takie kółeczka, jakkolwiek przyjemne oraz spokojne, są fałszem, ułudą porządku, ograniczeniem. Widząc histerie typu 'zawieszam działalność kanału, by wrócić po dwóch dniach' przez Niezapominajkę czy 'żądam byś zamknął swój kanał, LCSintrax!!!11' autorstwa VV, niektórzy wyciągnęli wnioski i zaczęli patrzeć krytycznie na swoje wcześniejsze zachowania oraz samo Zagrajmy w.
Nie wiem ile w tym zasługi HoGara, a raczej jego notorycznych brakach obiekcji, ale wolnej ręce można było zmieniać to forum na...cóż, prawdziwe forum. Doczekaliśmy się nawet małej dramki z Fearstią (podrzędny człowiek od zagrajmy) wywołanej na forum czy tematów żywo komentujących lecenie na nowości przy nagrywaniu filmików z gier. Nic jednak nie trwa wiecznie, przez co długi czas musieliśmy stawiać czoła nowemu adminowi (HoGar w pewnym momencie poinformował nas, że się mu znudziło i postawił każdego przed faktem dokonanym - zmianą admina) Xistowi, który preferował słodziaszną atmosferę z przeszlości, zamykając 'kłutliwe' tematy (tak, potrafił robić takie byki). Nieustanne spory, trzęsące ukrytym działem adminów oraz silna opozycja w której skład wliczałem się ja, Gik (mod) oraz kaszubiak (drugi admin, którego HoGar także sobie olał) nie pomagały nowemu zarządcy. Zrezygnował po kilku miesiącach, tak samo jak pierwszy admin, informując resztę o rezygnacji już po fakcie.
Nowy admin o nicku admin jest znośny, godząc się na wszystkie zmiany oraz nie ingerując jakoś w kształt forum. Dzięki temu wszyscy nowi mogą zapomnieć o 'wybiciu się' czy reklamie na forum. Promuje się serie Zagrajmy, nie samych autorów, własne zdanie nie jest usuwane, dramy są postrzegane nieco szerzej oraz nie bagatelizowane (no, przynajmniej nie przez większość ludzi, którzy się tam udzielają). Mogę umrzeć szczęśliwy po prostu, zachowując szczegółowe opowiastki o dramach na inną okazję.

                                                                       Ach, hit sezonu.

Jako że Natura w próżni się nie lubuje, zaś ludzie, którzy odbili się od zagrajmyw.pl (głównie ci, którzy nie mogli przedstawić swoich cudownych kanałów czy olali zupełnie regulamin), ściągają hurmem na forum jasne, które stara się być tym dobrym bliźniakiem.

Nadal uważam za zabawne to, że letsplej.pl zaczynało jako forum niemal warezowe, ze śmiesznymi funkcjami VIP do wykupienia. Kiedy zaprzestano tego typu praktyk, forum to stało się finalnie tym, czym zagrajmyw.pl już nie jest. I nie, nie chcę smarować tego forum, zatem pozostańmy przy stwierdzeniu, że uważam je za dość żałosne i wchodzę na nie tylko w celach lulzu. Przy czym i to muszę dawkować.
Dlaczego? Wyobraźcie jednej dział, który nazywa się dość ogólnie - dyskusje. Przeczesując ów dział można odnieść wrażenie, że 'dyskusja' dla bywalców letspleja.pl to głównie frapujące wątki o partnerstwie, wybijaniu się na jutube czy jaką to pierwszą grę można nagrać jako zagrajmy w. Jakość postów spada, przytłaczana miarowo postami typu 'zgadzam sie' czy powtarzaniem tego samego. Zresztą, po przeglądnięciu tego działu człowieka może ogarnąć chęć zabrania pochodni oraz wideł i przetoczenia się wielką tłuszczą przez wszystkie majncrapowe kanały, pragnące tak bardzo kasy.

                                                                                             Letsplej w pigułce.


Wiecej lulzu można zebrać, gdy spojrzy się na nicki użytkowników tego wspaniałego forum. Wspomniałem już wcześniej o vlodku, którego gówniarskie wyzywanie i świadome ignorowanie regulaminu doprowadziło do wieczystego bana na zagrajmyw.pl. Weźmy zatem do ręki lupę i zobaczmy - o, mamy pana Chmiela00, który dorobił się tutaj rangi Let's play support, tam jakieś kaftany latają z rangą experta (niestety nie sprecyzowano w czym dokładnie się specjalizują). Nie można także zapomnieć o Plejmerze aka Wan1masie, czyli domniemanym polaczku z Wielkiej Brytanii, który po kiepskim trollowaniu na zagrajmyw.pl (coż za niespodzianka) może pozować na 'tego niedobrego' na jasnym forumie.  I na koniec perełka, K3rnel, tfórca kiepskich zagrajmy w oraz maniak jakości w jednej osobie. Na zagrajmyw.pl przejawiał zapędy moderatorskie (ach, te jego plany pozbycia się dram czy upchnięcia ich do osobnego działu, by nie psuły reszty; w tym pomyśle popierał go, cóż za niespodzianka - BrzydkiBurak), jasne mu to zapewniło - Kernel jest tam moderatorem działu nagrywanie, robiąc z nagrywania filmików o grach z komentarzem poważny biznes, wymagający osobnego studia nagrań. Najlepiej w piwnicy. Mało ludzi pojawia się tylko na letspleju, przez co ciężko uchronić się od myśli, że jego ekpię tworzą wyrzutki zagrajmyw.pl.