środa, 28 listopada 2012

Filantropi internetów odc. 423425

Powiadają, że Internet nie potrafi żyć bez dramy. Wynika to z prostego faktu, iż nie każdy z nas posiada dystans do pewnych spraw, a jeszcze mniej przyznałoby się szczerze do tego braku. Kiedy jednak spojrzymy na Olimp subówki, możemy wysunąć inną hipotezę - ci tytani polskiego jutuba, nieskażeni mętnymi przepychankami internetów, ludzie wykonujący marzenie wielu pomniejszych majnkraftowych żuczków, ci wszyscy - nie potrafią unikać zabawy w dobrych wujków. Tak, kolejna akcja charytatywna rusza.



Gramytatywnie. Łapiecie? Bo gramy charytatywnie, ha, ha. Wszystko wyszło od jakiegoś wannabe autorytetu oldfagów, kanału arhn.eu , który skrzyknął kilki innych partnerów jutuba, których każdy szanujący się użytkownik powinien subskrybować. Kojarzę tylko kilku z nich, jednak to zupełnie wystarczyło, by podczas oglądania filmiku promującego akcję, na mojej gębie pojawił się ironiczny uśmieszek. Wita nas CTSG, czyli pan od nieprzyjmowania negatywnej opinii (jego tfórczość na zagrajmyw.pl jest już legendarna), Krzysztof Gonciarz, random od szafowania słowem 'dziennikarstwo gier komputerowych/internetowe' (wannabe ciągną do innych wannabe, cóż za niespodzianka) oraz Rojo aka 'nieważne jak idiotycznie, ważne, że dzieciarnia subuje' (wpis o jego rysunkach gwarantowany). Poza tym jeszcze inni, których nie kojarzę zupełnie. Nasuwa się oczywiste pytanie (nie, nie o tym czemu Rocka w tej akcji nie ma, chociaż to także interesująca nieobecność) - cóż nasza brać będzie robić? Ano stream. Całodobowy. W międzyczasie trwają aukcje allegro i jeśli będziecie mieli szczęście, możecie wylosować:
  • Sleeping Dogs z podpisem Roja - szkoda tylko, że tytuł zupełnie nie pasuje. Może trzeba naprędce zrobić grę pod tytułem Barking dogs? Zakładam bowiem, że kopia Skyrima nie już taka atrakcyjna, a stamtąd przecież pochodzi wiele idiotycznych okrzyków naszego sympatycznego randoma.
  • Binding of Isaac, podpisany przez CTSG! Jeśli brakuje wam tej niewciągającej zrzynki Zeldy, płaćcie już teraz.
  • Masa innego gówna, jakaś książka Gonciarza etc.
Podpisy dają tylko trzej bardziej znani uczestnicy akcji. Bardzo wymowne.
W samym filmiku nasłuchać się można jak to możemy, jako gracze, zmieniać na lepsze świat, osiągnąć coś wielkiego etc. Brakuje jeszcze nawiązań do polskiej Irlandii i w następnych wyborach pozostaje tylko spieszyć głosować na tych wizjonerów...którzy mówili o jednym dzieciaku.
Tak, jednym. Tutaj rozbija się cały patos montażu, w myśl którego mieliśmy brać udział w czymś tak wielkim, że niemal przechodzącym ludzkie pojęcie. Okazuje się, że wszystko to dedykowane jest jednemu dzieciakowi, który potrzebuje sprzętu za bagatelne czternaście tysięcy złotych, by móc wchodzić po schodach. Hmm..czy to wam czegoś nie przypomina? Pewnego stowarzyszenia? Tego, które także pomagało wybranym jednostkom?
Ależ tak, znów powtarza się historia z charytatywną pomocą, która kierowana jest jedynie wybranym. Kurczę, więcej finezji mieć będę, gdy zamieszczę linka do Pajacyka na swoim kanale. Lepiej się czułem dając słodkości biednym w liceum, podczas tzw. słodkich meczów (zbiórka słodyczy na święta dzieciom z ubogich rodzin etc.). A tutaj? Jeden dzieciak z miliona potrzebujących, diabli wiedzą w drodze jakiej selekcji został wybrany, gęby, za którymi pójdzie masa dzieci...
Nie jestem osamotniony w swoich odczuciach i jeszcze mogę znaleźć tam komentarze, które również dyskredytują formę całego przedsięwzięcia. Co się robi z takimi zdrajcami lepszego jutra? Gra się kartą ad personam. Bo przecież nie forma jest najważniejsza, a cel. A komu się nie podoba, to egoista, nieczuły kołek, cham pewnie. Bo reszta albo wskakuje na bandwagon dobroci albo są jakimiś podludźmi bez krzty emocji. Nie czegoś pomiędzy, bo to jest już za trudne dla panów partnerów. Ich fani pokazywali przecież podobne rozumowanie w przeszłości. Teraz, poprzez takie 'akcje' pompowany będzie balonik Rojów czy innych Gonciarzy jako szlachetnych, dobrych person, które warto podziwiać oraz naśladować. Ten balonik pewnie będzie się utrzymywać, gdyż każda próba krytyki będzie tłumiona w sposób, który wspomniałem wcześniej.
Kolejny odcinek internetowej akcji, wyolbrzymionej oraz rozdmuchanej ponad wszelkie pojęcie ciężko nazwać rozczarowującym, gdyż znów dostajemy to samo - patos, wesołe gęby i cały wysiłek dedykowany jednej osobie. A gdzieś w tle snuje się kadzidlany dym udawanej dobroci i rycerskości.
Aha - pan od kanału arhn.eu zgolił swoją głowę, gdyż akcja przekroczyła przewidywany próg zebranych pieniędzy. Scheicht byłby naprawdę dumny, chłopaki.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Och, Panie Łiczejwenie.

Jeśli spojrzymy na całe zjawisko Zagrajmy w, można odnieść słuszne wrażenie, że YT oferuje nam multum takich serii. Gdy jednak komuś będzie się chciało obejrzeć je chociaż pokrótce, to zauważy prędko, iż są one bardzo kiepskie. Ba, im bardziej popularna czy nowa gra, tym większa szansa na znalezienie młodego, 'zapalonego gracza', któego zapał ograniczy się jedynie do odpalenia frapsa podczas rozgrywki oraz ewentualnego proszenia o subófkę w adnotacjach/komentarzu.
Jak można się domyślić, nie zawsze tak było.

Dawniej, podczas tego, co nazywam Drugą Falą Zagrajmy (tak, myślałem nad tym całą noc) do życia powołanych zostało wiele kanałów, które nie miały jeszcze aż tak dużego pragnienia jutubowego sukcesu - partnerstwo było istnym terra incognita - jednak z przerostem entuzjazmu nad jakością, który to gnębi dzisiejszych początkujących. Stamtąd wynurzył się VVitchaven, żywy dowód na to, jak bluzgi mogą łatwo przyciągnąć chętną dzieciarnię.
Sam VVitchaven bezpardonowo reklamował się na kanale panczak84 (nieaktywnego z resztą), na którym występował dodatkowo jako taki dyżurny - tutaj dzieciaka natrętnego odpędził, tam postanowił wyręczyć panią panczak w odpowiedzi na jakieś pytanie i tak dalej. Dodatkowo VV oraz panczak utworzyli piękną, małżeńska parkę, pokazując, że w Internecie nic nie jest niemożliwe. Tę tezę VV udowadniać będzie jeszcze kilka razy.

                                                                          Tiehehehe.

Z VV miałem okazję pogadać przy okazji dramy z panczak, która to wtedy była w ciąży, przez co na jej kanale panowała istna euforia słodziakowo-dżemikowej atmosfery. Pewien random nickiem Valion puścił wtedy trolla na temat poronienia panczak, co wywołało słuszne oburzenie calego grona. Sama panczak próbowała zgrywać opanowanie, jednak to nieco kłóciło się z tym, że zwyzywała Valiona od gówniarzy.
Jakby tego było mało, wmieszał się ObsessionOctopus, cieszący się już wtedy złą sławą niebezpiecznego trolla polskiego jutuba, dzięki czemu dyskusja się zaogniła. OO zarzucał panczak hipokryzję (nie obchodził jej komentarz kogoś, kogo zwyzywała, lol). Co zatem zrobił VV? Stwierdził, że Octopus nie zna pojęcia hipokryzja i szybko go zablokował, żeby na wszelki wypadek nie wyszło, że jego jedyna słuszna prawda nią nie jest.
Potem przyszedłem ja i próbowałem jakoś wytłumaczyć VV, o którego inteligencji tyle się nasłuchałem, o co chodziło OO. W rezultacie dowiedziałem się, że Valion i Octopus to moje konta, a ja sam atakowałem biednego VV. I że on to zgłosi na policję, bo ma tam znajomości. Strach się bać po prostu.

To pewnie nieźle straszyło dzieci.

VV postanowił, że śmieszne groźby to za mało, zatem postanowił pobawić się w zawieszenie działalności kanału. Powodem miały być rzekome groźby z mojej strony, przez co biedny Kapitan nie może robić filmików tak długo, jak mój kanał stać będzie na jutubowej ziemi.
Weekend mijał, a mi już kończył zapas popcornu. Zewsząd spieszyli zmartwieni rycerze VV, walcząc ostro słowem, tak finezyjnie, że niejeden podwórkowy dres mógłby się zawstydzić. Nie zapomniano o filmikach popierających zmagania biednego Łiczejwena z trollem w mojej osobie. I...jak się w końcu to skończyło? Jak zwykle - po niecałych dwóch dniach VV stwierdził, że nic się wielkiego nie stało, zaś straszliwe groźby mi wybacza, bo to przecież taki dobroduszny koleś. Mała zagadka odnośnie liczny dowodów, które VV przedstawił? Okrąglutkie zero.

To przestaje być zabawne kiedy uświadomimy, że tacy ludzie
potrafią się rozmnażać.

Jakiś czas po całej drami VV zamykał swoje konto przy okazji odblokowując mnie, co było według niego zamierzonym zabiegiem. Miałem ponowną okazję na przekonanie się jak denny poziom ten człowiek posiada, nie rozumiejący prostej ironii czy pojęcia kontekstu. Po małej wymianie słów zostałem zablokowany ponownie, bym nie psuł pięknej, szeregowej atmosfery kanału.
I tak rósł w siłę VV, rzucający mięchem podczas swoich zagrajmy, twierdząc że jego stylu się nie krytykuje, bo to nie krytyka. I byłoby nawet YEAH, czy PIĘKNIE, jednak...

Takiego partnera chcemy - mundur, beret oraz krzyżyk na klapie. 
Najbardziej polski Polak, jakiego widziałem w życiu.

Niedawno VV zwrócił się z zapytaniem do swoich widzów o to, czy powinien ubiegać się o partnera. Powodem miały być reklamy, jakie ID content jutuba dorzucał do filmików VV, zatem można równie dobrze na nich zarabiać, prawda?
Jeśli to nie było wystarczająco śmieszne, VV stwierdził, iż nie chce już przeklinać w swoich widełkach, które mają być bardziej kulturalne (dzięki czemu jego mięsne filmiki są chamskie, idąc jego tokiem myślenia). Czyżby potencjalny program partnerski nie lubił soczystego języka VV? A może przebywający na emigracji VV stracił pracę i postanowił się wzbogacić? Cóż, zadziałało w przypadku Rocka, może niedługo doczekamy się dumnego partnerskiego banerka kapitana WW, ugrzecznionego jak nigdy.
Jedno jest pewne - ten random nigdy nie przestanie mnie bawić.

wtorek, 13 listopada 2012

Fora dziwne i tajemnicze cz.1

 Słowem wstępu - zauważyłem, że w ostatnich wpisach wspomniałem o kilku internetowych forach, pobieżnie ukazując ich dziwy w postaci zabawnych tematów czy wypowiedziach tamtejszych użytkowników. Dlatego też ten wpis powie wam coś więcej o tych wspaniałych socjalnych kółkach Internetu, jakimi są fora kręcące się wokoło jutuba oraz wspaniałych Zagrajmy w.

Na pierwszy ogień leci forum zagrajmyw.pl znane jako 'to ciemne', 'jaskinia trolli', 'ci, co Rocka hejtowali'. Stworzone przez niejakiego HoGara (tego randoma można kojarzyć, jeśli ktoś jest na tyle szalony, by ogladać strimy bunga - HoGar jest tam często modem, robił także kilka razy tło na kanał wyżej wspomnianego użytkownika), miało dość...dziwne początki, nie przypominając za bardzo forum, a kółko wzajemnego ssania. Nic dziwnego zatem, że polecała je sama Niezapominajka, prawda? Forum przez długi czas napędzane było crapem - wywiadami z takimi sławami jak Niezapominajka czy Gimper.

                                                                                   Good Lord.

Sam nie pamiętam, kto mnie poinformował o tym forum, jednak nie minęła chwila, a zarejestrowałem się, by dać rozanielonym własnym profesjonalizmem panom nieco krytyki. Ot, taki zimny prysznic.
Nie musiałem czekać długo, by zaczęto jojczeć na ModronCube'a (mój pierwotny nick), że mu się nic nie podoba i w ogóle śmierdzi. Ba, nawet Gimper zaczął zabawnie się denerwować, kiedy zacząłem mu wytykać luki o obronie idei sztampy wywiadu z nim. Po tym wszystkim wszyscy jakoś stracili zapał do prowadzenia tego typu filmików. Ja zaś działałem dalej, gdyż moim planem było przekształcenie tego forum na ośrodek niezagrożonej, nietłamszonej wolnej myśli, własnego zdania, które będzie regulować zaledwie netykieta. Nie krótkowzroczność rozwydrzonej watahy zagrajmerów, blokujących krytykę.
Prawdziwym czynnikiem, przez które zagrajmyw.pl zaczęło przekształcać się w forum były dramy z Niezapominajką oraz Łiczejwenem. Jak jutubowe przepychanki mogły wpłynąć na ludzi, którzy chętnie żyli w zamkniętym kółeczku? Ano otworzyły im nieco oczy, że takie kółeczka, jakkolwiek przyjemne oraz spokojne, są fałszem, ułudą porządku, ograniczeniem. Widząc histerie typu 'zawieszam działalność kanału, by wrócić po dwóch dniach' przez Niezapominajkę czy 'żądam byś zamknął swój kanał, LCSintrax!!!11' autorstwa VV, niektórzy wyciągnęli wnioski i zaczęli patrzeć krytycznie na swoje wcześniejsze zachowania oraz samo Zagrajmy w.
Nie wiem ile w tym zasługi HoGara, a raczej jego notorycznych brakach obiekcji, ale wolnej ręce można było zmieniać to forum na...cóż, prawdziwe forum. Doczekaliśmy się nawet małej dramki z Fearstią (podrzędny człowiek od zagrajmy) wywołanej na forum czy tematów żywo komentujących lecenie na nowości przy nagrywaniu filmików z gier. Nic jednak nie trwa wiecznie, przez co długi czas musieliśmy stawiać czoła nowemu adminowi (HoGar w pewnym momencie poinformował nas, że się mu znudziło i postawił każdego przed faktem dokonanym - zmianą admina) Xistowi, który preferował słodziaszną atmosferę z przeszlości, zamykając 'kłutliwe' tematy (tak, potrafił robić takie byki). Nieustanne spory, trzęsące ukrytym działem adminów oraz silna opozycja w której skład wliczałem się ja, Gik (mod) oraz kaszubiak (drugi admin, którego HoGar także sobie olał) nie pomagały nowemu zarządcy. Zrezygnował po kilku miesiącach, tak samo jak pierwszy admin, informując resztę o rezygnacji już po fakcie.
Nowy admin o nicku admin jest znośny, godząc się na wszystkie zmiany oraz nie ingerując jakoś w kształt forum. Dzięki temu wszyscy nowi mogą zapomnieć o 'wybiciu się' czy reklamie na forum. Promuje się serie Zagrajmy, nie samych autorów, własne zdanie nie jest usuwane, dramy są postrzegane nieco szerzej oraz nie bagatelizowane (no, przynajmniej nie przez większość ludzi, którzy się tam udzielają). Mogę umrzeć szczęśliwy po prostu, zachowując szczegółowe opowiastki o dramach na inną okazję.

                                                                       Ach, hit sezonu.

Jako że Natura w próżni się nie lubuje, zaś ludzie, którzy odbili się od zagrajmyw.pl (głównie ci, którzy nie mogli przedstawić swoich cudownych kanałów czy olali zupełnie regulamin), ściągają hurmem na forum jasne, które stara się być tym dobrym bliźniakiem.

Nadal uważam za zabawne to, że letsplej.pl zaczynało jako forum niemal warezowe, ze śmiesznymi funkcjami VIP do wykupienia. Kiedy zaprzestano tego typu praktyk, forum to stało się finalnie tym, czym zagrajmyw.pl już nie jest. I nie, nie chcę smarować tego forum, zatem pozostańmy przy stwierdzeniu, że uważam je za dość żałosne i wchodzę na nie tylko w celach lulzu. Przy czym i to muszę dawkować.
Dlaczego? Wyobraźcie jednej dział, który nazywa się dość ogólnie - dyskusje. Przeczesując ów dział można odnieść wrażenie, że 'dyskusja' dla bywalców letspleja.pl to głównie frapujące wątki o partnerstwie, wybijaniu się na jutube czy jaką to pierwszą grę można nagrać jako zagrajmy w. Jakość postów spada, przytłaczana miarowo postami typu 'zgadzam sie' czy powtarzaniem tego samego. Zresztą, po przeglądnięciu tego działu człowieka może ogarnąć chęć zabrania pochodni oraz wideł i przetoczenia się wielką tłuszczą przez wszystkie majncrapowe kanały, pragnące tak bardzo kasy.

                                                                                             Letsplej w pigułce.


Wiecej lulzu można zebrać, gdy spojrzy się na nicki użytkowników tego wspaniałego forum. Wspomniałem już wcześniej o vlodku, którego gówniarskie wyzywanie i świadome ignorowanie regulaminu doprowadziło do wieczystego bana na zagrajmyw.pl. Weźmy zatem do ręki lupę i zobaczmy - o, mamy pana Chmiela00, który dorobił się tutaj rangi Let's play support, tam jakieś kaftany latają z rangą experta (niestety nie sprecyzowano w czym dokładnie się specjalizują). Nie można także zapomnieć o Plejmerze aka Wan1masie, czyli domniemanym polaczku z Wielkiej Brytanii, który po kiepskim trollowaniu na zagrajmyw.pl (coż za niespodzianka) może pozować na 'tego niedobrego' na jasnym forumie.  I na koniec perełka, K3rnel, tfórca kiepskich zagrajmy w oraz maniak jakości w jednej osobie. Na zagrajmyw.pl przejawiał zapędy moderatorskie (ach, te jego plany pozbycia się dram czy upchnięcia ich do osobnego działu, by nie psuły reszty; w tym pomyśle popierał go, cóż za niespodzianka - BrzydkiBurak), jasne mu to zapewniło - Kernel jest tam moderatorem działu nagrywanie, robiąc z nagrywania filmików o grach z komentarzem poważny biznes, wymagający osobnego studia nagrań. Najlepiej w piwnicy. Mało ludzi pojawia się tylko na letspleju, przez co ciężko uchronić się od myśli, że jego ekpię tworzą wyrzutki zagrajmyw.pl.

środa, 31 października 2012

Pomóżcie Adasiowi.

Ten wpis będzie efektem nudy oraz imitacji św. Szmatub Wiki, gdyż autor zauważył swój brak produktywności w tym miesiącu.

Ach, ten Youtube. Ze wszystkim stron tworzących internetowe społeczności to właśnie on wytwarza najwięcej dziwacznych oraz zabawnych rzeczy, które są myślą tfórczą rozmaitych osobników, pochowanych w najróżniejszych zakamarkach Sieci. Tym razem dał o sobie przypomnieć kolejny random, z przeszłości i z przeszłością, random którego ból dupy z kolejnym dniem urasta do rozmiarów wręcz legendarnych. Panie i panowie, poznajcie MegaZajkę.

Adam Zajkowski aka Martwa Wyspa, jak intrygująco nazwał swój kanał, jest człowiekiem bardzo, bardzo dziwnym. Naprawdę. Jego miejsce plasuje się gdzieś między Chris-chanem a fanbojami kuców, jeśli ktoś chciałby go postrzegać w kategorii zachowań absurdalnych (mały eufemizm, z rana jestem bardziej łagodny gdy przychodzi do rzucania określeniami). Zacznijmy jednak od początku zaistnienia Zajki na YT (a przynajmniej początków, które kojarzę).

Zajka był jednym z wielu szarych za(g/s)rajmerów, którzy nie wyróżniali się niczym szczególnym. Poza standardowym nagrywaniem filmików z gier, prowadził także swoje własne studio* (!) o nazwie Scorpion Studio, a następnie przemianowane na Biohazard Studio. To zacne kółko amatorów filmowania zajmowało się głównie robieniem intr do Zagrajmy czy wrzucaniem materiałów tego typu. Posiadało także jakąś sflaczałą wersję czatu, szablonu, dołączonego do większego szablonu, którym była strona samego studia. Ale do rzeczy.

Zajka i jego nieumierająca tradycja wiązania się ze studiami, niestety tylko tymi od filmików. Zwróćcie uwagę na bełkot, który wypisuje.

Mój pierwszy bezpośredni kontakt z Zajką odbył się właśnie tam, kiedy z nudów zacząłem przeglądać forum oraz uploady Biohazard Studio. Zacząłem pisać na czacie, ciekaw, czy ktokolwiek odpowie mi na proste pytanie - po co organizować stronę, na którą głównie wrzuca się Zagrajmy? Przecież to ma znikomą wartość promocyjną, skoro grono odbiorców leży tylko na tej stronie, zaś reszta znajdzie te filmiki poprzez YT.
Nie musiałem długo czekać, by dwójka dzieciaków zaczęła z zapałem serwować mi swój gimnazjalny humor. Jak to zwykle bywa, jeśli nie rozumie się jakiejś rzeczy (tutaj - najwidoczniej zbyt wielosylabowego zapytania), trzeba ją ośmieszyć. Sprawić, by w psychice wyzywającego stała się niegodna głębszego zrozumienia, analizy.  To właśnie miałem przez jakieś dwadzieścia minut, kiedy pojawił się sam Zajka. Pokazałem mu screena, kiedy to dwóch użytkowników z jego stronki mnie wyzywała i zapytałem, co z tym zrobi. Adaś okazał się mało skłonny do egzekwowania własnego regulaminu (sam mu go przytoczyłem), w kółko broniąc się 'ale co ci to da, że ich zbanuję'. Najwidoczniej inaczej postrzegał ustalanie zasad, które mają wyglądać groźnie i ładnie, stwarzać pozory ładu. W końcu jednak przystał na bana (zniósł go bardzo prędko zresztą). Na moje początkowe pytanie o sens studia odpowiedział, że istnieje by pomagać i wspierać za(g/s)rajmerów, jednak gdy drążyłem temat, ciekawy jak ta pomoc wygląda w rzeczywistości (jak pisałem - wrzucanie intr oraz Zagrajmy, brak działu pomocy czy komentarzy krytycznych), dał sobie ze mną spokój. Ja, rozbawiony nieco Zajką, także.

Zajka dał o sobie przypomnieć w czasach starej już dramy z Łiczejwenenem, kiedy występował w roli wsparcia kumpla (nagrał nawet swój cudowny filmik pt. Anty Troll). Nietrudno przyszło mi podważyć jego obronę, ba, nawet gadałem z nim na skype (stwierdził, że będziesz bronić VV choćby nie wie co, ot, taka ślepa lojalność). Krótko po tym bawił się w zawieszanie działalności**, w czym chyba nieoficjalny rekord - niecały dzień 'końca działalności'. Kiedy zrobiłem filmik o przesadzonych reakcjach widzów na takie zachowania (zestawiłem Niezapominajkę, VVitchavena oraz Zajkę, pokazując jak podąża schemat, mający na celu lizanie ego), Adaś postanowił mnie odwiedzić pod filmikiem, rzucając swoje naiwne rozumowanie przeciwko prostemu faktowi - zawiesił działalność na nie niespełna dzień, by po filmiku od VV wrócić i bełkotać coś o wzruszeniu i nie poddawaniu się. Na koniec skasował komentarze, by kłamać, że to zrobiłem, gdy dałem do nich screeny, zniknął.

Kanał Zajki w pigułce. Zwróćcie uwagę na podane linki (do kanału MegaZajkaLiżeJajka oraz do Zagrajmyw.pl). Lektura komentarzy dostarcza także pewnego wyobrażenia o tym, kim jest Adaś.

Po tym wybryku Adaś wszedł w zabawę z vlogami oraz alogami, tak ówcześnie popularnymi na YT. Kierując się prawdopodobnie chęcią większej subówki, Zajka prawił o bezrobociu, opętaniach oraz innych sprawach, bardzo bełkotliwie, nieskładnie oraz niespójnie. A na koniec skasował to wszsytko, może świadom wątpliwej jakości swoich dzieł, a może widząc ich faila w zdobyciu większej liczby widzów.
Wszystkie te materiały były obśmiewane zdrowo na zagrajmyw.pl, gdzie Zajka miał dwa konta, diabli wiedzą czego. Nawet się tam reklamował, ale po otrzymaniu krytycznych opinii, z którymi do dzisiaj ma wielki problem, uciekł na playnext.pl, liżąc dupsko samemu Rockowi. Ba, nawet zaczął oczerniać zagrajmyw.pl, co było miłe uszom Wujka Internetu.

Pomijając incydenty, których nie pamiętam, gdzieś w tym czasie powstało konto YT MegaZajkaLiżeJajka, którego jedynym filmikiem była ostra reakcja na rzekomy atak hakerow na konto Zajki (skasowali mu jedną serię, czy jakoś tak) - wg twórców filmiku Zajka sam usunął sobie serię, która okazała się niewypałem. Sam Adaś w tym czasie wojował z trollami (heh) za pomocą kanału ZeusPanOlimpu oraz drugiego, którego nazwa już wyleciała mi z pamięci.

W stanie obecnym Zajka jest, hm. Moim zdaniem, osobą chorą psychicznie. Mówię to poważnie, myślę, że ten człowiek wymaga opieki medycznej, udowadniając z każdym razem swoją schizofrenię. W chwilach wolnych od nagrywania Zagrajmy (zaczął naraz chyba z cztery serie) pojawia się regularnie na kanale MegaZajkaLiżeJajka i tam bełkocze o Iluminatach, szatanie i tym podobnych dziwadłach. W swoim ostatnim vlogu (stara miłość do robienia tych produkcji najwidoczniej nie zardzewiała) wspomniał ponownie o zagrajmyw.pl jako ludziach tłamszących biednego Zajkę, ba, nawet mówił o mojej skromnej osobie. Że z Poznania jestem i chętnie by mi obił buźkę. Ha. Kilka razy zawędrował na mój kanał, by wyzywać mnie Capsem. W odpowiedzi przedstawiłem mu swoje dwie hipotezy - jest chory psychicznie bądź chce bardzo zwrócić na siebie uwagę.

Zajka, wzór kultury.


Dlaczego zatem piszę o tym wszystkim? Może by powspominać stare, lulzowe czasy, czy po to, by pokazać, jakim dziwakiem jest Adaś. Chociaż zawsze pozostaje wyjście trzecie - Zajka zobaczy ten wpis i doświadczę więcej bełkotu z jego strony.

______
*Studia są reliktami wszystkich przeróbek IVONY z Gothica, kiedy dzieci organizowały się w takich kółeczkach, bawiąc się na forum w liczenie do tysiąca czy wrzucając swoje jakże śmieszne filmki.
**Zawieszanie działalności było swojego czasu bardzo popularnym zabiegiem przez niektórych za(g/s)rajmerów w celu podniesienia ich ego poprzez otrzymywanie pochlebnych komentarzy od fanbojów.

czwartek, 18 października 2012

Dogoniliśmy Zachód!

Już na wstępie uspokajam sceptyków i ludzi o skłonnościach do przesadnego entuzjazmu - nie chodzi mi zupełnie o cud gospodarczy, którego chyba wielu wyczekuje (reszta zasuwa na brytolskich zmywakach). Tak, to tylko znów nasz kochany jutub, dający nowe pokłady lulzu, tym razem prosto z międzynarodowej areny.


Chodzi o szwedzkiego randoma PewDiePie, znanemu dość dobrze lwiej części jutuba. Jak to bywa z popularnością, człek po raz kolejny udowadnia, że wystarczy robić z siebie jutubowego idiotę (cześć, Rojo), by zgarniać puste zachwyty. Sztuczne, irytujące oraz częste wrzaski + gry 'horrorowe' = uznanie szmatuby. 
Formuła złotej subówki odkryta.

Jeśli zaś o formułach mowa, nie od dzisiaj wiadomo, że Internet pustki nie znosi, przez co zawsze znajdzie się ktoś, komu piupaje, łiljam dżonson czy inne wymioty Sieci pasować nie będą. Takimi przesłankami, między innymi kieruje się kanał Retsupurae, (ukazujący naprawdę złe Let's playe oraz gry) który zorganizował filmik, o dość zabawnym wydźwięku - jak dorośli ludzie reagują na błyskotliwe żarty o gwałtach i przesadzone reakcje PewDiePie'a. Sam filmik możecie obejrzeć powyżej.

Butthurt był niesamowity, co nie jest niczym niezwykłym, jednak wielu pewnie ucieszy jego forma. Otóż z komentarzy pokrzywdzonych można było się dowiedzieć:
  • Retsupurae zazdrości PewDiePie'owi popularności
  • żarty o gwałcie są okej
  • wrzaski są okej, bo to część humoru
  • PDP jest okej, bo dużo ludzi go ogląda
No i tak dalej, bez zbytniego spłycania. Sam nie wiem co gorsze, takie wymówki czy ściany tekstu od kolesia, który uważa, że dwadzieścia minut wrzasków i naprawdę żałosnych żartów nie jest stratą czasu...
Tak generalnie prezentowała się Bro Army (oryginalne określenie używane przez PDP na jego fanbojów), gdy sama gwiazdka postanowiła się pokazać. Z hukiem.

Lololo, próbuję być takie fajny i opanowany!



Ach, to słynne 'nie podoba się, nie oglądaj' i to jeszcze z ręki kogoś tak sławnego. Nie pozostaje dziwnym to, że reszta popleczników PDP używała podobnych, ekhem, argumentów, prawda? Co ciekawe, takie same teksty można widzieć na naszym jutubowym podwórku.

Jak każda drama i ta się wkrótce uspokoi. Jednak poza ponurymi refleksjami przypadek ten niesie światełko nadziei - dogoniliśmy Zachód pod względem głupich reakcji na odmienne zdanie. I z tego należy się cieszyć.

czwartek, 27 września 2012

Powrót szmatube?

Kilka dni temu przelewający się wartościowym kontentem jutub mógł ponownie zaprezentować coś skłaniającego do zadumy oraz refleksji.
Ach, ta loża szyderców. 
Tym intrygującym cosiem stał się filmik o krytyce niejakiego Niekrytego Krytyka, czyli jeszcze jednego przedstawiciela idei, że może oryginał lepszy, ale rodzima kopia zawsze wzbudzi sympatię i grono zwolenników. Twórczość Niekrytego składa się z filmików o mało oryginalnym pomyśle (oraz bardzo zużytym na zachodnich tubach), a mianowicie mówienia, dlaczego kiepskie filmy są kiepskie. Odkrywcze oraz wspaniałe dla przeciętnego widza? Możliwe. Nie po raz pierwszy potwierdza się teza, że coś podobającego się dużej grupie ludzi będzie prezentować zaniżone standardy. 
Cóż zatem możemy dowiedzieć się z filmiku? Nie jest źle, nie jest także bardzo odkrywczo, ot pitu pitu o tym, jak to NK imituje Nostalgia Critiqa (który jak na ironię sam nie prezentuje górnolotnego poziomu) i jak to dzieciarnia się takim kimś niezdrowo ekscytuje.
 Mam dwa główne zarzuty co do tej krytyki -
  • Nie pokazano, że Niekryty naruszył granicę określającą koniec inspiracji a początek nieudolnego kopiowania. Przez to ominięcie oraz krótkie omówienie 'kiedyś robił jakieś top listy oraz przemyślenia, teraz rzuca gimbusiarskimi żartami' wprowadza w błąd. Sam krytykowany potwierdził już na początku swojej działalności, że inspiruje się w zasadzie dwoma zachodnimi, ekhem..sławami. Przez zignorowanie tego ważnego aspektu krytyka wyraźnie traci na znaczeniu i zmienia się w stwierdzanie oczywistości. Daje to także dość głupi argument zwolennikom NK, gdyż filmik jest graficznie wzorowany na Zero Punctuation - resztę możecie sami dopowiedzieć.
  • Filmik bardzo chwali Nostalgię Ciritica, właściciela strony That Guy With The Glasses, przybytku zachwytu nad jego osobą (kiedy ostatni raz sprawdzałem, każda krytyka była wprawdzie wyświetlana, jednak bardzo szybka tłamszona potokami fanbojskich wpisów). Sam NC nie był nigdy  zabawny (przynajmniej nie tak jak chciał) - w końcu to nadal mówienie dlaczego kiepskie filmy są kiepskie - w dodatku z każdym materiałem popada w rutynę bylejakości. Może poświęcę jemu osobny wpis, gdyż na temat tego pana można powiedzieć wiele zabawnych rzeczy.
Spójrzmy teraz na reakcje, jakie filmik wywołał. Zaskakująco próżno dostrzec epickie batalie flejmu z czasów Wiwraszmaty w komentarzach pod samym filmikiem. Pusto także na Zagrajmyw.pl - raptem kilka postów bez ciekawszej dyskusji. Czyżby lulz umarł?
Z ratunkiem przychodzi nam miłe i kochane forum letsplej.pl aka 'To forum, które bawiło się w warezy' czy może trafniej, z każdym nowym użytkownikiem 'Odrzuty z Zagrajmyw.pl'. Co prawda temat o krytyce NK nie wzbudza tak dużego zainteresowania jak inne frapujące forumowiczów problemy - wybijanie się na YT, partnerstwo, ale nadal nie jest źle. Szczególnie kiedy poczytamy posty.Otóż część użytkowników błędnie pojęła jakoby kanał Szmatube to moja śp. wiki! Stąd mogłem poczytać sobie z uśmiechem takie rzeczy:
Widzę "powrót" szmatuby, czyli bandy internetowych hipsterów, dla których wszystko co popularne jest syfem, a dobre materiały (czyli zapewne ich) nie przekraczają 1k wyświetleń
                                                                                       yahoo, biedny żuczek z zagrajmyw.pl
Dupcia boli?  Post popiera niejaki Przemcio, kolejny odrzut z 'ciemnego forum':
Dokładnie : P Najbardziej śmieszy (albo raczej martwi) mnie ich (LavosCore i ekipa, pewnie zaraz dostanę jakąś inteligentną ripostę) wiedza na temat wszystkich dram, czy najmniejszych kroków znanych osób. Czy naprawdę nie mają nic lepszego do roboty, tylko przejmują się internetowymi ludkami i piszą o nich eseje/robią o nich filmiki? Stwierdzam brak życia, i to taki poważny.
Wiadomo przecież, że taśmowe wrzucanie filmików z najnowszych gier to pasja, a wyrażanie własnej opinii świadczy o braku własnych zainteresowań i kilkoma chorobami umysłowymi najpewniej.
Na koniec mała wisienka od biednej ofiary Zagrajmyw.pl, która także musiała wrzucić swoją oświeconą myśl:
                    Nie ma się swojego życia to trzeba żyć czyimś
                                                                                                   vlodek, zbanowany na ciemnym forumie za                                                                                                                                               flejm trzeciego sortu

          Jak dobrze wiedzieć, że ci panowie znajdują jakiś spust dla swoich emocji, wiadomo przecież nie od             dziś, że tłumienie ich jest bardzo niezdrowe. Temat może się jeszcze rozwinąć, gdyż sam nie                         omieszkałem napisać tam kilka słów. 

          Panom od filmiku krytykującego NK życzę zaś zdrowia i dogłębnej analizy tematu na przyszłość.                           

środa, 19 września 2012

Galeria derpu najnowszego #01: Stowarzyszenie linków.

Kiedy już ucichną wojenki minefagów, dramy z partnerskich Olimpów, okazuje się, jak bardzo zagrajmerska brać jest miłosierna. Wszak jutub i subówka zeń pozyskiwana, trzeba być miłosiernym dla bliźniego swojego. Takie przykazania majaczą się gdzieś, hen, w zakątkach przeszłości, kiedy to niedzielnym obowiązkiem było zaganianie stadka najmłodszych do miejscowego kościółka.

Aby nie być gołosłownym, do życia powołane zostało, uwaga, Stowarzyszenie let's playerów pomagających chorym dzieciom. Tak, to nie żarty, ni bujdy trollowe, okazuje się, że nie zawsze jeden drugiemu wilkiem. Siły marnowane na bluzgi i tworzenie dramatycznych filmików można włożyć w jakże szczytny cel pomocy kalekim najmłodszym, organizując się na blogu i..

Cóż za dumnie brzmiąca nazwa jak na bloga z linkami.

Rzeczywistość wali jak zwykle z siłą kilofa zatwardziałego majnkraftowca. Blog nie jest niczym więcej jak linkami do stron pomocy raptem dwóm osobom - Oliwii oraz Mikołajowi. Przyjrzyjmy się zatem tym przybytkom dobroci międzyludzkie, Panie i Panowie, zapraszam was na wycieczkę po Internetach!

O stronie poświęconej Oliwii mało można powiedzieć. Robiona na okrojonym szablonie, z podanym numerem, na który każdy dobry Polak może wpłacić pieniądze oraz linkiem dla niekumatych, którzy mogą się dowiedzieć o mukowiscydozie, bo takież choróbsko trawi miłą dziewczynkę. Sama Oliwia jest podopieczną fundacji chorych na mukowiscydozę, przez co sam nie wiem, nie potrafią w tej fundacji zarządzać funduszami czy jest ona zorganizowana tak dobrze jak bal w pod wiejskim gimnazjum, nie wiem. Ruszajmy dalej.

Stronka zachęcająca do wpłat na rzecz Mikołajka prezentuje koszmar każdego designera. Napchano do niej po prostu wszystko - shoutbox, zegar, kalendarz etc. przez co ma się wrażenie, że strona została zrobiona przez ucznia gimbazy, chcącego zaimponować nauczycielowi biegłością mistycznego HTML5. Całości dopełnia link do szemranych chomików (najlepiej przecież łączyć interes z pomocą).

A ja nie. Po obejrzeniu tej strony należy wymazać sobie pamięć.

Jak zatem, prócz wydatku, możemy pomóc? Wystarczy, że będziemy rozprzestrzeniać słowo w Zagrajmy o tej akcji, a przez to zaliczać się nas będzie do grona renomowanych ludzi pomagających biednym dzieciom.
Czyli...stowarzyszenie? Wielka akcja? Nie bardzo. Raptem niewielka inicjatywa, która używa wielkich słów
Jakże miłe i proste pompowanie świadomości, że zrobiło się coś dobrego.

Jeszcze kilka takich akcji i może któregoś z was oznaczać będą czerwonym kolorem sławnego jutubera. W międzyczasie wracajcie do pogoni za subówką, turbołiny i inne maciusiePL

czwartek, 13 września 2012

Z archiwum dramy: Gimme a computah.

Ach, ten Internet. W swoje niekwestionowanej różnorodności, bogactwie wiedzy oraz liczby usług często zapominamy, że sami go tworzymy, dodając do tego wspólnego dziecka zbiór rozmaitych was i zalet.
Dramy są tego rodzaju zlepkiem, potworkiem różnicy zdań, charakterów oraz zachowań. Mają także własny przebieg, chociaż nie różnią się nim za bardzo, zadziwia jedynie skala czy absurd zachowań w niej prezentowanych.
Nie inaczej było tym razem.

Społeczność vlogerów, czyli ludzi pokazujących się w Internecie i opowiadających o różnych sprawach (cóż, zwykle są to niewarte uwagi pierdoły) jest, obok minefagów, chyba najciekawszą grupą ludzi, która możemy znaleźć na jutubie. Na co dzień nudni i niewciągający, lecz jeśli nie damy się zwieść pozorom, możemy czasem spotkać prawdziwe perełki, które otoczyły się wianuszkiem ludzi-wielbicieli. Octopus mówił o jednym takim przypadku, ja spojrzę na historię najnowszą i omówię to, co niedawno trzęsło polskim jutubem.

Kamil Shlecht jest właśnie takim vloggerem. Zaczynał niewinnie, od poradników sprzętowych (ustępujących poziomem jedynie nowinkom ze spryciarze.pl), by przejść do vlogów traktujących o niezwykle poważnych sprawach jego życia. Filmiki chwyciły i w taki oto sposób Kamil zdobył swoją fanbazę. Rzucając jednak wyświechtanym jako moje dżinsy frazesem, nic nie trwa wiecznie i...

                                            Czy te oczy mogą...zarobić? Najwidoczniej tak, ale za mało.

...niedawno mogliśmy się dowiedzieć straszliwej rzeczy - Kamilowi spaliła się płyta główna jego komputera, najwidoczniej od zbyt gorliwego wrzucania kontentu haj kłaliti. Cóż można na to poradzić? Wykorzystajmy widzów, którzy na pewno chętnie kupią mu nowy komputer, prawda? I tak ruszyła zbiórka pieniędzy na cudeńko z firmy Alienware (Shleicht ma najwidoczniej słabość do oczojebnych neonów) na sumę - bagatela -  dwóch tysięcy dolarów (teraz zmienił na tysiąc, czyżby zrozumiał, że dwóch i tak nie da wyciągnąć?) . Żeby było bardziej zabawnie, że poszczególne wpłaty określił nagrody:
  • Za pięć dolców Kamil podziękuje wam osobiście na filmie! Możecie potem ściągnąć go w charakterze mirrora i pochwalić się przed kolegami.
  • Jeśli interesuje was kawałek komputera tej legendarnej osobistości, już za piętnaście dolarów możecie go mieć. Kamil rozwali swój komputer na zakończenie akcji (pamiętajmy, że padła mu tylko płyta główna); większe kawałki możemy powiesić na ścianie, a mniejsze zawiesić na szyi w charakterze dobrego talizmanu : )
  • Wasze zagrajmy są nudne i nikogo nie interesują? Nagrywanie z najnowszych gier nie pomaga w osiągnięciu subówki? Wpłać skromną sumkę pięćdziesięciu dolarów, a wasz dowolny materiał będzie zasilony mocą Sheichta! Jednorazowo, ma się rozumieć.
  • Ostatni 'zielony próg' jest niczym sen dziecka, bo przecież oni tworzą fanbazę Kamila. Żeby okazać wdzięczność, za skromne dwie stówki wystąpi osobiście we vlogu!11 - co ciekawe, nie ma na razie nikogo, kto zabukował sobie miejsce w tak pięknej imprezie. Albo rodzice nie chcieli się zgodzić.
Cóż..reakcje były, jak zwykle, różnorakie. Jedni byli za, bełkocząc o byciu prawdziwym fanem, a drudzy, by było zabawniej, nazwali całą akcje żebraniem, gdyż cóż, tak im się kojarzyło. Shleicht oburzył się niczym polityk oskarżany o branie łapówek i nagrał dowcipny filmik, w którym rzucał naszymi polskimi przecinkami i narzekał na ludzi od Minecrafta (jeśli to kogoś nie bawi, porównał się do twórców gier niezależnych, heh). Dlaczego właśnie na nich? Otóż kilku z nich zareagowało własnym materiałem, w którym naśmiewało się z całej idei zbiórki, chociaż szybko zmiękli i pogodzili się z naszą gwiazdką jutuba (ciekawe jak bardzo wpłynął na nich ubytek subówki oraz ataki fanbojów). Kamil nagrał poprawioną wersję, ale nie wiem co się z nią stało, może ukrył?
Sheicht nie pojmował jednej rzeczy - ludzie nie przełykali gładko faktu, że były student (tak, rzucił studia na rzecz jakże stabilnej pracy jutubowej) i partner jutubowy (jak na ironię przyjął jeden z gorszych programów partnerskich) prosi innych o naprawdę drogi komputer...

Drama  wygasała, zasypywana piaskiem od dzielnych strażaków takich jak sam RockAlone2k czy pomniejszych ludków rzucających hasełkami 'zazdrościcie/to takie polaczkowe/taka nasza głupia mentalność' (jeśli kogoś bardziej interesuje temat). Dyskusje na forach urwały się, jednak czy nie warto zakończyć ich jakimś wnioskiem? Refleksją? Mieliśmy przecież większe wojenki, które zawsze jednak kończyły się tak samo - pusto. Do czasu, kiedy znów będziemy mieć to samo. Czy nawet gorzej.

I to by było na tyle, cała drama w pigułce. Zbiórka nadal trwa, może zatem tkajmy złudzenie bycia kimś dobrym i  pójdźmy wszyscy zgodnie, niepolaczkowo, kupić Kamilowi komputer.

czwartek, 6 września 2012

O Szmatub Wiki.

Odkąd kilku ludzi pytało o Szmatub Wiki, a sam nigdy nie podałem czegoś w rodzaju oficjalnego oświadczenia, możecie za takowe uważać ten wpis. Żeby jednak uniknąć lenistwa i jego produktu w postaci nadmiernie krótkiego wpisu, zacznijmy od początku tej wspaniałej wiki.

Good times.

Korzenie jej sięgają straszliwego siedliska trolli, czyli zagrajmyw.pl, kiedy to podczas kolejnej rozmowy na shoutboksie pewien random Gik (ciekawe, czy ktoś jeszcze kojarzy jego zagrajmy) rzucił propozycję o założeniu wiki o gwiazdkach jutuba czy oraz jego jakże absurdalnych zjawiskach. Zdawało się, że sam Gik był zapatrzony mocno w Internet Nobody Database (jakże dowcipnie skróconą do INDb w logotypie), przez co teoretycznie jednego 'redaktora' mieliśmy.

Kilka minut po całej konwersacji założyłem Szmatub Wiki, której pierwotnym założeniem miało być rejestrowanie dram, wielkich sławnych jutuba oraz pomniejszych, zabawnych randomów.
Wielu pewnie spyta, co dokładnie chciałem osiągnąć przez pisanie sarkastycznych artykułów czy zamieszczanie screenów z martwych dram, które podobno były już dawno wyjaśnione, a wszyscy ich uczestnicy - mądrzejsi.

Głównym problemem jutuba jest to, że ludzie na ogół nie mają skłonności do weryfikowania podawanej informacji. Po części powodowane jest to lenistwem, a po części..mechanizmem obronnym białych rycerzy, którzy często lubią stosować zarzuty typu 'nie masz życia, bo lurkujesz/piszesz o tym tyle/robisz screeny' etc. Mała liczba osób posiada dystans do kiepskiego ad hominem, jeszcze mniejsza woli wychlać się poza szereg.
Szmatub wiki miała to naprawić.

W zasadzie wyszło..znośnie. Chociaż sam entuzjasta/pomysłodawca Gik po napisaniu kilku zalążków do artykułów mało robił (może nawet poświęcę mały wpis na ten temat, bo to, czym wypełniał czas było zaiste pasjonujące), zawartość wolno rosła w siłę. Celowo nie reklamowałem wiki, chcąc uniknąć napływu mas ludzi, którzy najpewniej by wandalizowali artykuły. I jakoś to szło.

Ciężko powiedzieć, że ta wiki przeżywała swój złoty wiek. Było tam coś na kształt spokoju, kiedy ludzi było mało. Lenistwo okazało się barierą - nikt nie chciał odwalać fuszerki w artykułach.
Powolną falą zaczęli jednak wchodzić ludzie, których wywody ciężko było nazwać nawet zabawnymi. Po tym jak sam MegaZajka bawił się w niszczenie zawartości (chyba nie wiedział z jaką łatwością mogłem zmiany cofnąć), przyszła potężna fala gimbazy tarczofnikóff.

Najbardziej ironicznym do dziś wydaje się fakt, że zabolało ich najbardziej kilka, dosłownie kilka linijek o Roju, nazywające jego wrzaski..cóż, wrzaskami, a jego zachowanie idiotycznym. Obronne komentarze spadły na nasze głowy niczym grad. Nie znamy go, on jest mądry, zazdrościcie. Ot, logika nastolatka w pigułce.
Nieco więcej rzeczowości znajdowało się w komentarzach pod artykułem o RockuAlone2k, gdzie z powodu pewnej dramy, artykuł linkowany był w wielu filmach m.in. przez Gimpera, dzięki któremu na wiki można było znów przeżywać swoją drugą młodość z czasów gimnazjum.

Popularność wiki rosła, a jak wiadomo, rzeczy kontrowersyjne wystawione na radar publiczny, są bardzo wrażliwe na uderzenie.
Popełniłem w zasadzie jeden błąd - nie stworzyłem kopii zapasowej artykułów z wiki. Moją czujność uśpił opisywany wcześniej okres spokoju, chociaż już na starcie stwierdziłem, iż zabezpieczenie treści wiki jest rzeczą niezbędną. Głupi ja.

Próba dialogu z cudnym łiki saportem.
         

Szmatub został zdjęty 29 lipca przez..no właśnie, kogo? Tego się nie dowiedziałem, bo obsługa nie raczyła mnie o tym powiadomić. Wikia zamknięta i już, a baza danych będzie dostępna do ściągnięcia. Ciekawe.
Wspomniałem już o lenistwie jako zaporze i ciężko nie odnieść wrażenia, że mój dialog z Wiki Support jest takim przebijaniem się przez barierę olewactwa jej obsługi. Dowiedziałem jeno powodu

poniedziałek, 3 września 2012

Kilka słów od ojca prowadzącego.

Witaj, randomie z przepaści Internetów. Jeśli natknąłeś się na tego bloga, wiedz, że wdepnąłeś w ruiny siedliska trolla, postrachu gimbazy i tym podobnego zła. Być może w przyszłości dodasz więcej barwnych określeń, być może więcej takowych poznasz od innych - kto wie.

To jest mój blog. Mój, czyli LavosCore'a. Nie każdy musi mnie znać, ba, nigdy o specjalną atencję nie zabiegałem, spędzając czas mojej wirtualnej osoby głównie na przybytku kiepskich filmików oraz zachowań stadnych, zwanym YouTube. Tam, można rzec, wychowałem się i ukształtowałem, gnany ciekawością oraz skłonnością do analizowania zachowań ludzkich.

                                                               Randomowa gęba, by tekst nie nudził.

Prowadzę ten blog dla zabawy, zabicia czasu, może potrzeby wygadania się o rzeczach, które tutaj były traktowane jako Poważne Sprawy, gdy w życiu byłyby bzdetami czy ciekawostkami - w najlepszym przypadku.
A może to wszystko dlatego, że zamknęli Szmatub Wiki i Internet nie zniesie takiej pustki. kto wie.