poniedziałek, 19 listopada 2012

Och, Panie Łiczejwenie.

Jeśli spojrzymy na całe zjawisko Zagrajmy w, można odnieść słuszne wrażenie, że YT oferuje nam multum takich serii. Gdy jednak komuś będzie się chciało obejrzeć je chociaż pokrótce, to zauważy prędko, iż są one bardzo kiepskie. Ba, im bardziej popularna czy nowa gra, tym większa szansa na znalezienie młodego, 'zapalonego gracza', któego zapał ograniczy się jedynie do odpalenia frapsa podczas rozgrywki oraz ewentualnego proszenia o subófkę w adnotacjach/komentarzu.
Jak można się domyślić, nie zawsze tak było.

Dawniej, podczas tego, co nazywam Drugą Falą Zagrajmy (tak, myślałem nad tym całą noc) do życia powołanych zostało wiele kanałów, które nie miały jeszcze aż tak dużego pragnienia jutubowego sukcesu - partnerstwo było istnym terra incognita - jednak z przerostem entuzjazmu nad jakością, który to gnębi dzisiejszych początkujących. Stamtąd wynurzył się VVitchaven, żywy dowód na to, jak bluzgi mogą łatwo przyciągnąć chętną dzieciarnię.
Sam VVitchaven bezpardonowo reklamował się na kanale panczak84 (nieaktywnego z resztą), na którym występował dodatkowo jako taki dyżurny - tutaj dzieciaka natrętnego odpędził, tam postanowił wyręczyć panią panczak w odpowiedzi na jakieś pytanie i tak dalej. Dodatkowo VV oraz panczak utworzyli piękną, małżeńska parkę, pokazując, że w Internecie nic nie jest niemożliwe. Tę tezę VV udowadniać będzie jeszcze kilka razy.

                                                                          Tiehehehe.

Z VV miałem okazję pogadać przy okazji dramy z panczak, która to wtedy była w ciąży, przez co na jej kanale panowała istna euforia słodziakowo-dżemikowej atmosfery. Pewien random nickiem Valion puścił wtedy trolla na temat poronienia panczak, co wywołało słuszne oburzenie calego grona. Sama panczak próbowała zgrywać opanowanie, jednak to nieco kłóciło się z tym, że zwyzywała Valiona od gówniarzy.
Jakby tego było mało, wmieszał się ObsessionOctopus, cieszący się już wtedy złą sławą niebezpiecznego trolla polskiego jutuba, dzięki czemu dyskusja się zaogniła. OO zarzucał panczak hipokryzję (nie obchodził jej komentarz kogoś, kogo zwyzywała, lol). Co zatem zrobił VV? Stwierdził, że Octopus nie zna pojęcia hipokryzja i szybko go zablokował, żeby na wszelki wypadek nie wyszło, że jego jedyna słuszna prawda nią nie jest.
Potem przyszedłem ja i próbowałem jakoś wytłumaczyć VV, o którego inteligencji tyle się nasłuchałem, o co chodziło OO. W rezultacie dowiedziałem się, że Valion i Octopus to moje konta, a ja sam atakowałem biednego VV. I że on to zgłosi na policję, bo ma tam znajomości. Strach się bać po prostu.

To pewnie nieźle straszyło dzieci.

VV postanowił, że śmieszne groźby to za mało, zatem postanowił pobawić się w zawieszenie działalności kanału. Powodem miały być rzekome groźby z mojej strony, przez co biedny Kapitan nie może robić filmików tak długo, jak mój kanał stać będzie na jutubowej ziemi.
Weekend mijał, a mi już kończył zapas popcornu. Zewsząd spieszyli zmartwieni rycerze VV, walcząc ostro słowem, tak finezyjnie, że niejeden podwórkowy dres mógłby się zawstydzić. Nie zapomniano o filmikach popierających zmagania biednego Łiczejwena z trollem w mojej osobie. I...jak się w końcu to skończyło? Jak zwykle - po niecałych dwóch dniach VV stwierdził, że nic się wielkiego nie stało, zaś straszliwe groźby mi wybacza, bo to przecież taki dobroduszny koleś. Mała zagadka odnośnie liczny dowodów, które VV przedstawił? Okrąglutkie zero.

To przestaje być zabawne kiedy uświadomimy, że tacy ludzie
potrafią się rozmnażać.

Jakiś czas po całej drami VV zamykał swoje konto przy okazji odblokowując mnie, co było według niego zamierzonym zabiegiem. Miałem ponowną okazję na przekonanie się jak denny poziom ten człowiek posiada, nie rozumiejący prostej ironii czy pojęcia kontekstu. Po małej wymianie słów zostałem zablokowany ponownie, bym nie psuł pięknej, szeregowej atmosfery kanału.
I tak rósł w siłę VV, rzucający mięchem podczas swoich zagrajmy, twierdząc że jego stylu się nie krytykuje, bo to nie krytyka. I byłoby nawet YEAH, czy PIĘKNIE, jednak...

Takiego partnera chcemy - mundur, beret oraz krzyżyk na klapie. 
Najbardziej polski Polak, jakiego widziałem w życiu.

Niedawno VV zwrócił się z zapytaniem do swoich widzów o to, czy powinien ubiegać się o partnera. Powodem miały być reklamy, jakie ID content jutuba dorzucał do filmików VV, zatem można równie dobrze na nich zarabiać, prawda?
Jeśli to nie było wystarczająco śmieszne, VV stwierdził, iż nie chce już przeklinać w swoich widełkach, które mają być bardziej kulturalne (dzięki czemu jego mięsne filmiki są chamskie, idąc jego tokiem myślenia). Czyżby potencjalny program partnerski nie lubił soczystego języka VV? A może przebywający na emigracji VV stracił pracę i postanowił się wzbogacić? Cóż, zadziałało w przypadku Rocka, może niedługo doczekamy się dumnego partnerskiego banerka kapitana WW, ugrzecznionego jak nigdy.
Jedno jest pewne - ten random nigdy nie przestanie mnie bawić.

9 komentarzy:

  1. "Miałem ponowną okazję na przekonanie się jak denny poziom ten człowiek, nie rozumiejąc prostej ironii czy pojęcia kontekstu."
    Dziwnie to brzmi, czegoś tu brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, jednej lterki, dzięki za zauważenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na myśli miałem ten fragment: "...jak denny poziom ten człowiek..."
      Jak denny poziom ten człowiek ma?

      Usuń
    2. Dzięki ponownie, serio, muszę zacząć czytać uważnie swoje brednie.

      Usuń
    3. Nadal jest źle, bo użyłeś imiesłowu współczesnego, a chciałeś przy okazji zmienić podmiot. Raczej nie chodziło ci o przyznanie się do nierozumienia prostej ironii czy pojęcia kontekstu, prawda?

      Usuń
  3. Skoro już zahaczyłeś o ten temat, mógłbyś napisać o tym, jak rozwijało się ,,zagrajmerstwo'' na YouTubie. Siedzisz w tym od paru lat, miałbyś wiele do powiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat w tej sytuacji Octopus zachował sie niezbyt miło. Komentarz Valiona był obrzydliwie chamski, więc wyprowadził panczak z równowagi, a jak wiadomo osoby wściekłe nie postępują zazwyczaj racjonalnie, co może przejawiać się na przykład udawaniem opanowania. Komentarz był więc niepotrzebną docinką. Nie zwalnia to jednak oczywiście VV z odpowiedzialności za jego głupią reakcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uważam, że to było niemiłe, bo tylko zauważył pewną rzecz, co w moich oczach wydaje się dość zbędne lecz niezbyt szkodliwe. Reszta reakcji była oczywistym efektem halo i właściwie on nadmuchała dramę.
      Właściwie to, co zrobił wtedy VV nie było jedną reakcją, a wyrachowaniem - napuszczenie dzieciaków na mój kanał, kłamanie - to wykracza poza 'poniosły mnie emocje'. Nie, to wszystko było jego cwaniactwem, które może działało na dzieci czy mniej kumatych, ale w moim przypadku...cóż. Nie trzeba być wybitnie myślącym, by w dyskusji opierać się na faktach miast emocjach.

      Usuń